post_it_note_language_desktop_2560x1600_hd-wallpaper-955777

Czasem dobrze jest nie rozumieć drugiego człowieka

1279 wizyt
18 maja 2015

Ale jak to? Przecież zawsze chodzi o konwersacje i zrozumienie. Zarówno to podstawowe jak i to głębokie. Owszem, jest ono potrzebne, bo nie żyjemy na bezludnej wyspie. Jednak dziś mam na myśli najzwyczajniejsze zrozumienie słów drugiego człowieka. Jak cudownie jest czasem go nie rozumieć. O jak cudownie!

Niech wszyscy nas usłyszą

Żyjemy w czasach, gdzie bez telefonu komórkowego przy uchu bądź przed oczami, duża część społeczeństwa popadłaby w depresję. Musimy się komunikować na milion sposobów. Czasem niektórzy przesadzają. Mają bowiem przed sobą żywą istotę a „dziabią” w ten telefon. Smutny to widok. Tak sobie myślę, że może te baterie specjalnie mają tak krótką żywotność? Żeby ludzie czasem w miejscu bez dostępu do prądu przypomnieli „sobie o sobie”? Często widzi się dzieci siedzące na ławce i stukające coś w telefonach. Żadne nie patrzy na siebie. Albo w restauracji: jedno je a drugie klika. Pewnie gdyby zapytać taką osobę, jaki kolor oczu ma jego partner, musiałby się chwilę zastanowić. Niekiedy więc aby usłyszeć drugiego człowieka trzeba wejść w jego świat wirtualny. Wszystkie portale społecznościowe. A tam, hm… mogę powiedzieć tylko jedno:

Jako dziecko pragnęłam czytać ludziom w myślach. Od kiedy mam facebooka – przeszło mi.

Komunikacja miejska

Środki transportu to dla ludzi takie miejsce gdzie czują się komfortowo. Nie muszą przekrzykiwać klaksonów, biegających (tupiących) i krzyczących dzieci itp. Wyjmują więc swoje telefony i prowadzą namiętne konwersacje. A wszyscy w pociągu, autobusie, czy tramwaju stają się „radio- słuchaczami”. Można się dowiedzieć na co kto choruje, kto gdzie znalazł pracę i ile zarabia, co sądzi o Pani X i panu Y. Kiedyś myślałam, żeby spisać te wszystkie pociągowe historie które człowiek mimo woli słyszy jak zapomni zabrać z domu słuchawek, a książka nie wciąga. Stwierdziłam jednak, że nie chcę czyimś problemom poświęcać uwagi.

Najgorzej, jak jedzie się gdzieś pociągiem ok. godziny,  i siedzi na przeciwko ciebie „dziunia”. Która wyjmuje komórę i zaczyna dzwonić:

- CZEEEEŚĆ! Nie uwierzysz kogo spotkałam! No już ci mówię. Ekipę z Warszawy! NO!!!!! Ale teraz się trzymaj. Wylądowaliśmy w jacuzzi! No!!!!!!! Były jaja! Będę w programie? Nie, wkręcam Cię. Dziś prima apriiiliiiisss! HAHA. Buziaki. Strzałka!

Cudownie. Skończyła. O matko, ona wybiera kolejny numer.

- CZEEEEŚĆ! Nie uwierzysz kogo spotkałam! No już ci mówię. Ekipę z Warszawy! NO!!!!! Ale teraz się trzymaj. Wylądowaliśmy w jacuzzi! No!!!!!!! Były jaja! Będę w programie? Nie, wkręcam Cię. Dziś prima apriiiiliiiisss! HAHA. I wiesz, co Antkek, Boguśka, Zuza i Edek też się wkręcili!! HAHA!  Dasz wiarę? Buziaki. Strzałka!

25 minut później. Klniesz sobie w głowie: „Gdzie są moje słuchawki, czemu ich nie mam w plecaku!  Zaraz k..wa do mnie zadzwoni bo już chyba wszystkich obdzwoniła! Albo zabiorę jej ten telefon”.

W obcym kraju

Na obczyźnie, jeżeli dookoła siebie nie słyszysz swojego języka, lub takiego który (dobrze) znasz (najczęściej jest to angielski, niemiecki), twój umysł odcina się od dźwięków które słyszysz. Słyszysz coś i choć możesz rozumieć poszczególne zwroty, ale nie jesteś zainteresowany pogłębianiem tego języka, więc twój umysł wyłącza na niego alarm. Gdyby ktoś powiedział coś intrygującego choćby po angielsku, ty czytając gazetę, zwróciłbyś/ zwróciłabyś na to uwagę. Coś by do ciebie doleciało i włączyłby się czujnik. Chcąc nie chcąc. Tak działa nasz umysł. Ale gdy czegoś nie rozumiesz, siedzisz spokojnie i odpoczywasz. Tak, odpoczywasz. Od historii których nie chcesz słyszeć. Nawet narzekania sąsiada są ci obojętne, jeżeli w ogóle istnieją. Bo jeśli on się z tobą nie porozumie, to nie strzępi niepotrzebnie języka, że np. nie pasuje mu gdy twoje dziecko maluje kredą na chodniku. Są tacy którym to nie pasuje. I którzy potrafią miliony zdań na ten temat wypowiedzieć. Na szczęście aktualnie są daleko od nas.

To działa również w dwie strony. Gdy tu przyjechaliśmy, wsiadłam z synkiem do pociągu. Maciejko siedząc mi na kolanach, przyglądał się wszystkim Turczynkom, potem patrzył się na mnie, na nie i w końcu zapytał dość głośno:

- MAMUSIU. Ty masz taki MALUUUTKI, ja też mam MALUUUTKI, a czemu oni wszyscy tutaj mają TAKIE WIEEEEEEEEEEELKIE NOSY???

Oj ucieszyłam się, że nikt nas nie rozumie. To była też okazja do nauczenia syna zachowania się w komunikacji miejskiej, w tym jak przekazywać takie uwagi ale… no nie mogłam skarcić dziecka. Przecież prawdę powiedział. Uczy się świata, obserwuje go na wszystkich polach. Miał wtedy trochę ponad dwa lata. Rozbawiło mnie to, nie ukrywam. Ale dzięki temu doświadczeniu, mogłam czegoś syna nauczyć.

Zasada pierwsza

Nie masz wpływu na innych ludzi. Nie masz pojęcia o ich dobrym wychowaniu, manierach. Jeśli nie chcesz się tego dowiadywać – Zawsze zabieraj ze sobą słuchawki.

Zasada druga

Czasem udając, że nie znasz języka, również może być śmiesznie.

Zasada trzecia

Przyjęło się, że muszą być trzy zasady, aby coś było pełne. Więc niech będzie:

Nie przejmuj się i zanurz się w swoich myślach. Bo kto by się tym wszystkim przejmował. Świat się kręci a my w nim.

SeeHearSpeak_425x195

Podsumowując: posługiwanie się jakimś językiem to wielki dar. Ale również przekleństwo.

  • trzyiks.pl

    Głośne rozmowy nie dotyczą tylko rozmów przez telefon. CO gorsze jak jadą jakieś dwie – jak to nazwałaś trafnie – dziunie i jedna przed drugą się chwali jak to się nawaliła na dyskotece. A na dokładkę mówi o tym tak głośno jakby chciała, żeby ojciec usłyszał jej historię.

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Ma zostać albo została uruchomiona jakaś akcja kulturalna w Warszawie, o zachowaniu się w środkach komunikacji miejskiej. Dotyczy to rozmów, zachowania się z bagażami, plecakiem, traktowania osób niepełnosprawnych, starszych. Szkoda, że o takich rzeczach trzeba ludziom przypominać. Albo najgorzej – jeśli uczyć poprzez kampanie.

      • trzyiks.pl

        Serio?! To trochę żałosne, że musimy ludzi uczyć tak podstawowych rzeczy jak kultura osobista czy szacunek dla innych. W jakich my czasach żyjemy?

        • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

          Smutnych. Pierwszym nauczycielem jest rodzic. Jeśli on tego nie nauczy, to jest nadzieja, że młody człowiek nauczy się kultury w szkole. Ale na to bym nie liczyła. W tych czasach się chyba jeszcze nie zdarzyło.

          • trzyiks.pl

            Szkoła obecnie to temat na książkę, ale jest całkiem nie przystosowana do nowych technologii, które są wokół. Oni ciągle jeszcze w latach 80. siedzą, gdzie dzieciaki ściągali z karteczek zapisanych długopisem a nie z zegarka!
            Uważam, że tylko rodzice są odpowiedzialni za wychowanie swoich dzieci

          • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

            Za wychowanie – tak, tylko rodzic. Szkoła powinna jednak podtrzymywać kierunek dobrego wychowania dziecka o które dba (powinien dbać) rodzić. Ja się martwię, że szkoła często to niszczy.

  • http://www.7hillz.pl Krzysiek Dąbrowski

    Żeby się zbytnio nie irytować polecam praktykować stoicyzm. Kontrolujmy co się da a jak się nie da to zaakceptujmy lub olejmy. Niech se dzwonią

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Dokładnie :)). Najlepsza metoda.

  • Anna Sakowicz

    Dzieci są spostrzegawcze. Porównują siebie z innymi i takie pytania są niezwykłe, bo często uświadamiają nam sprawy, na które nie zwracamy uwagi. :)

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Najbardziej uwielbiam odkrywanie świata typu: przygląda się jakiejś maszynie i stwierdza po chwili „Ale sprytne urządzenie”. Albo kiedyś odkrył, ze jak długo siedzi w wodzie w kąpieli to mu się skóra marszczy na dłoniach. To takie urocze :))))

      • Anna Sakowicz

        Pewnie, że to urocze. A potem takie zdziwienie świata człowiekowi mija.

        • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

          No chyba że się człowiek przeprowadzi do Turcji i widzi co ci ludzie tutaj wyprawiają ;))

  • Alicja

    Jestem tu pierwszy raz a uśmiałam się za wszystkie czasy :p Zwłaszcza o dziuni – też bym miała odruchy płatnego zabójcy :P
    I nie wiem jak tu napisać, żebyś wiedziała, że to ja więc napiszę pod spodem, że to ja :p Ale spokojnie – to nie jest spam :p
    no-ejj.blogspot.com

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Cieszę się:) Dziękuję za odwiedziny i zapraszam do nadrobienia zaległości :) Zajrzyj parę wpisów do tyłu – do posumowania mojego roku w Turcji. Tu też się uśmiejesz ;))

      • Alicja

        To najpierw herbatkę sobie zaparzę albo jakieś małe kakao ;)

        • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

          Zacznij pić zanim zaczniesz, bo jak cię wciągnie to już potem będzie zimne :D

  • http://www.mamakluseczki.blogspot.com/ Sabina Trzęsiok-Pinna

    „Jako dziecko pragnęłam czytać ludziom w myślach. Od kiedy mam facebooka – przeszło mi”.- amen, lepiej bym tego nie ujęła!

    Ja z telefonu korzystam rzadko i bardzo się z tego powodu cieszę. Ludzie są teraz tak wpatrzeni w smartfony, że głowa normalnie boli. Wolę inne widoki:),

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      :))))))
      Mi klikają chociażby komentarze na stronie, więc zaglądać zaglądam, ale potrafię bez niego żyć. Kiedyś jadąc autem widzieliśmy jak kierowca – jakaś kobieta tutaj – grała sobie w coś. Było wyraźnie widać bo stanęła obok na czerwonym świetle a miała niższy samochód. To jest dopiero fantazja.

  • Ania

    Sylwiu, nominowałam Cię do Liebster Blog Award, więcej na: http://konwenanse.blog.pl/nominacja-do-liebster-blog-award/
    Pozdrawiam cieplutko :)

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      O matko ;)) dziekuję. Jak mus to mus….”niebawem” będą odpowiedzi ;)))

  • Consek Ale

    Mój Małż jak wraca z pracy to po prostu wycisza telefon i niech dzwonią w parapet, on ma wolne :) Co do spostrzegawczości dzieci… kocham po prostu taką dziecięcą dociekliwość :)

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Ja też uwielbiam tą spostrzegawczość, porównania, wieczne pytania „a czemu, to czemu tamto, a po co, a dlaczego”… nawet jak je to mu się buzia nie zamyka ;). Czasem widzi takie rzeczy na które my totalnie nie zwracamy uwagi.
      A co do telefonu Twojego męża – bardzo dobrze robi. Gratulacje:)

  • http://beznadziejneprzypadkipanis.blog.pl Sylwia Nowak

    Sama w ogóle nie jestem uzależniona od telefonu. Przez połowę dnia nawet nie mam go przy sobie. Oczywiście czasem zdarza mi się rozmawiać w miejscu publicznym, ale staram się to robić z poszanowaniem innych i tylko w sytuacjach, kiedy naprawdę muszę. Do szału doprowadza mnie natomiast, kiedy jedna z moich koleżanek (totalnie uzależniona od telefonu) cały czas kontroluje ekran, sprawdzając, czy ktoś nie przysłał wiadomości.

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      to jest dość nieuprzejme. I chyba tak… to uzależnienie. Może lepsze jest uzależnienie od kawy? Może trzeba im podstawić kubek kawy pod rękę z ciasteczkami ? ;)

  • Anna

    Hej ! :) Mnie udało się uniknąć uzależnienia bo cenie sobie ciszę i spokój i zawsze będę powtarzać, że kiedyś to fajnie było. Kiedyś, gdy miałeś ochotę pobyć sam to po prostu byłeś …Nikt nie przerwał Ci twojego spokoju telefonem czy innym komunikatorem. Ktoś powie, że można to przecież wyłączyć….No, tak ale jak wyłączę to mój facet wie, że wyłączyłam i jest bura :) Kiedyś można było pozwolić sobie na niewinne kłamstewko i nikt się nie obrażał a Ty miałeś święty spokój, bo właśnie tego spokoju potrzebowałeś. A już najbardziej wkurza mnie, gdy jestem na imprze a tu ludziska jeden z drugim wyciągają komórki i piszą sms-y lub grają w gierkę, bo właśnie teraz muszą coś w niej zebrać, bo inaczej przepadnie :) I nie dziwiła bym się małym dzieciom ale robią tak dorośli a czasem rzekła bym nawet starzy ludzie….no ale Ci ostatni dużo rzadziej :) Mam ochotę wstać w tedy i najzwyczajniej wyjść. Mój facet, który jest sporo młodszy ode mnie też próbował uprawiać taką formę zachowania przy stole ale po kilku reprymendach z mojej strony odpuścił …..

    • Anna

      A i dzięki za odwiedziny na moim blogu :)

  • Anelise

    Ty tak na serio? :P

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      ;))))

  • Ania

    O tak- słuchawki przydatna rzecz, a co do telefonu… swego czasu byłam uzależniona, dziś potrafię go nawet zapomnieć idąc do pracy. Wiem, jak jest przykro, kiedy chcesz spędzić czas z bliską osobą, a ona bez przerwy klika lub dzwoni. Znam to… jemy obiad, dzwoni telefon mojego męża, muszę odebrać to z pracy- tłumaczy. Jedziemy samochodem, odbiera, bo z pracy. Idziemy na spacer, odbiera bo z pracy. Wychodzimy z supermarketu, ja pakuję zakupy do auta, bo on rozmawia z kimś z pracy. A gdybyś zapytała- jak minął dzień Twojej żonie, to nie odpowiedziałby nic, bo kiedy zaczynam coś opowiadać… on odbiera telefon z pracy. :(

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      :( . Może porusz ten temat? albo stojac na przeciwko zadzwon do niego wizualizując w ten sposob problem ;)