dusty

Kreatywne zabawki z pudełek

885 wizyt
8 kwietnia 2015

Mam już wszystko!

Mogę w sumie tak powiedzieć, chociaż nie wiem co kryją wszystkie półki sklepowe. Czy co reklamują sklepy dla dzieci. Nie oglądam reklam bo nie mam telewizji, ale nie w tym rzecz. Mam wszystko – to wiem. I mogę to powiedzieć. Ponieważ mam czas mojej mamy, mojego taty. Ich miłość i troskę. I jeśli do tego kupią mi jeszcze kolejne klocki lego duplo, albo samochodzik to już jestem w siódmym niebie. Dodatkowo do tego nieba jest w stanie pomóc mi się dostać mój DUSTY. To mój najlepszy przyjaciel. Latamy dookoła świata. Chociaż częściej to chyba do Stambułu. Ponieważ ja bardzo lubię dostarczać innym przesyłki. Wtedy wszyscy są bardzo szczęśliwi.

Mogę również uczyć latać moje koleżanki. Do tego mój Dusty jest wielofunkcyjny. Poza opcją latania posiada kilka innych:

1. Można grać z nim w kosza. Służy za kosz. Gdy go postawię przy ścianie, mogę celować piłkę wprost do jego kabiny.

2. Gdy go postawię w pionie, staje się rakietą.

3. Nocą jest noclegownią dla kotków…

4. … a gdy ich tam nie ma to śpią tam wszystkie moje maskotki.

Wieczna przyjaźń.

Bardzo się z nim zżyłem. Mam go już ponad 3 miesiące. Jest niezniszczalny. Potrafi lecieć nawet gdy odpadnie mu skrzydło. I kto by pomyślał, że to tylko dwa kartony posklejane za pomocą taśmy i nożyczek. Czasem najwięcej radości dają nam te rzeczy  najprostsze. Chociaż kiedy mama go kleiła, jak sobie tak pomyślę, to to chyba nie było proste. Może gdybym w tym czasie nie wisiał jej na rączkach pytając czy JUUUUŻ, to Dusty miałby więcej wbudowanych elementów i mógłby być najszybszym samolotem świata. Ale nie muszę mieć najszybszego samolotu. Bo gdybym śmignął nad ziemią z prędkością światła, to nie dostrzegłbym jaka ta ziemia jest ładna.

A o to w tym wszystkich przecież chodzi prawda?

Czasem zwykłe pudło może dać więcej radości, niż wypasione, grające, święcące coś. Co pożre baterie duracell w trzy dni.

A wy drogie dzieci macie taką swoją prostą zabawkę, która daje wam tyle radości, co mój Dusty Popylacz? Ja mam jeszcze lornetkę i statek.

 

2015-04-08-18-23-17

2015-04-08-18-26-22

 

Oto co widać z naszego nieba:

IMG_20150402_185439

Fot: Sylwia P.

 

  • http://antyterrorystka.blogspot.com/ Matka Antyterrorystka

    Aj robienie zabawek to świetna sprawa:)

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Oj tak. Ale największa jest kiedy się potem nimi bawi. I widać jak są dla niego ważne.

      • http://antyterrorystka.blogspot.com/ Matka Antyterrorystka

        To prawda :)

  • http://beznadziejneprzypadkipanis.blog.pl Sylwia Nowak

    Zawsze powtarzam, że najbardziej kreatywne zabawki, to te, które można znaleźć w domu albo zrobić samemu. Co to za sztuka pójść do sklepu i kupić? A ile zabawy przy pracy! Wczoraj zobaczyłam strój, który moja bratowa i bratanica zrobiły na jakiś konkurs teatralny. Ogon pawia mnie zabił. Jest ogromny, rozkładany i misternie upstrzony pawimi piórami zrobionymi z papieru. Zrobiły go wspólnie.

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Świetny pomysł. I ile przy tym zabawy. Do tego jeszcze, na balu będzie wyjątkowa i niepowtarzalna. A nie ze Smyka ;)

  • mała-myśl

    Fajnie kiedy dziecko mówi, że ma wszystko – to znaczy, że jest szczęśliwe :)

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Ostatnio przed snem jak zawsze przy wyznawaniu miłości, powiedział, że ma DWÓF NAJLEPSZYCH PRZYJACIÓŁ- Mamusię i Tatusia. :))))
      Mi też nic więcej do szczęścia nie potrzeba po takim wyznaniu.

      • mała-myśl

        Piękne :)
        Cudowne słowa :)

  • Ania

    Piękne zdjęcia! Ale to piszę Ci Maciejko zawsze. U mnie w domu niestety nie ma zabawek. Ale kiedy tylko przyjeżdżają siostrzeńcy, zabawką staje się niemal wszystko. Rolki po ręczniku lornetką, garnek bębenkiem, poduszki- kulami armatnimi, deska do prasowania – zjeżdżalnią. Świetnie się bawimy :)
    konwenanse.blog.pl

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      I uwierz, że daje im to więcej radości niż tablet i tv (aby się nie nudzić). A na pewno więcej pożytku.