old-books-9236-1920x1080

Akcja: KSIĄŻKI PODAJ DALEJ (2)

1771 wizyt
3 kwietnia 2015

Czytanie wbrew plotkom – nie zabija

I nie robią się od tego zmarszczki. Chociaż może mimiczne jakieś małe owszem. Gdy książka nas rozśmiesza i na naszej twarzy pojawia się wielki uśmiech. Ale gdy nadchodzi zdziwienie, tak wybałuszamy oczy, że od razu zmarszczki te są prostowane. Tak więc nie bójcie się – wszystko jest odwracalne. Poza tym, co ta książka zostawi w waszych głowach. Ale wydaje mi się, że zaryzykować warto.

Część z was zapewne na początku roku postawiła sobie jakiś cel. Przeczytam jedną, pięć, sto czy dwa miliony książek. Ja tego nie robię. Moją zasadą jest: czytaj. Nie liczy się ilość, ale jakość. Chociaż w tym roku, w pierwszym kwartale udało mi się przeczytać już 20 pozycji. I odnoszę wrażenie, że im więcej się czyta tym czyta się SZYBCIEJ. Moim marzeniem jest przeczytać książkę w takim tempie, że przewracanie kartek czy klikanie na czytniku przycisku będzie opóźniało to wszystko – ale do tego jeszcze mi daleko. Nie poddam się jednak. Ja się nigdy nie poddaję!

Powracając do jakości. Są książki lepsze i gorsze. Czasem spodziewamy się bestsellera a otrzymujemy bestkalafior. Przypominając się z akcją KSIĄŻKI PODAJ DALEJ, informuję, że ona nadal trwa. Wprawdzie nie pisałam o tym, ale chodzą sobie takie zabłąkane książeczki po świecie, krzycząc: „Przeczytaj mnie i podaj dalej”.

Dziś jako podsumowanie kwartału i ja oddaję kilka w dobre ręce. Wszystkie poniższe posiadam w formie ebooka, tak więc zainteresowane osoby proszę o kontakt na maila: kontakt@maciejko.eu

 Polecam Wam:

Warte waszej chwili.

1. Supermentki. O seksie, władzy i pogoni za perfekcją.
    Autor: Debora L. Spar

My kobiety „wyzwolone” chcemy być najlepsze. Pragniemy mieć więcej. Wszystkiego. Piec najlepsze ciasteczka na świąteczny piknik w szkole dziecka, zarabiać tyle co mężczyźni, mieć doskonałą figurę, idealną karierę, dom i rodzinę. Chcemy być idealne. Chyba jedyne czego pragniemy mniej to zmarszczek i tłuszczu na pewnych częściach ciała.
Czy jednak jesteśmy w stanie podołać wszystkiemu? Nie. Chociaż ja twierdzę, że i tak daję radę. Przez to czujemy rozczarowanie, wpadamy w depresję. Najzwyczajniej nie wyrabiamy. Debora L. Spar opowiada na podstawie przede wszystkim swoich doświadczeń, o tym, jak zmieniło się bycie kobietą. W ostatnich dziesięcioleciach. Jaki wpływ na to co dziś możemy a co nie – miały feministki. Ile im zawdzięczamy, a z czym zgadzać się nie chcemy. Zakładając, że nie jesteśmy nimi tak jak ona. Dostrzegła jednak tą subtelną ironię: ile może, dzięki temu ile one wywalczyły. A może i  my możemy – wszystko. Stosować antykoncepcję, mamy możliwości awansów i piastowania wysokich stanowisk. Wolność o jakiej mogły marzyć nasze prababki. Problem polega na tym, że my to WSZYSTKO chcemy osiągnąć na raz. Perfekcjonizm do potęgi entej. Autorka radzi co można zrobić w tej sytuacji by nie zwariować. Jednak to czy nam się uda oddzielić rzeczy ważne od ważniejszych i mniej ważnych i tym ostatnim nie poświęcać za dużo energii (bo nie warto), zależy tylko od nas. Chwała tym, które to potrafią. Bo to one są najczęściej szczęśliwe, bowiem nie mierzą sił nad zamiary. I tego ostatniego życzę wszystkim kobietom.

2. Mike Tyson. Moja prawda.
    Autorzy: Larry Sloman, Mike Tyson 

W wielkim skrócie: świetna biografia. Znakomicie zredagowana. Nigdy nie interesowało mnie życie Mike’a Tysona. Lubię za  to biografie, i stwierdziłam, że spróbuję. Zobaczę co ten człowiek ma do powiedzenia. Bo szczerze mówiąc zastanawiało mnie jak posiadając taką pozycję można się tak stoczyć. Po iluś tam kartkach powiedziałam do męża, że to nie wiem kto mu to pisał (Larry Sloman, ale cii), ale to jedna  z lepszych biografii jakie kiedykolwiek czytałam . M. Tysona oceniam po jego osiągnięciach i wypowiedziach na wizji, więc wiedziałam, że ten człowiek nie był w stanie w takiej formie dyktować komuś swoich przemyśleń. Wydawało mi się do tej pory, że nie potrafi on sklecić najprostszego zdania. A książka ta- wciąga. Pokazuje też jak bez wsparcia i bez emocjonalnego ukształtowania człowieka w pierwszych latach jego życia – trudno jest trzymać się później, przyzwoicie na nogach. Jak  na końcu książki przyznał sam bokser: jego dzieci mówią lepiej niż on. Więc chwała L. Slomanowi za znakomity tekst. Wiadomo, że bez przeżyć samego jego bohatera by jej nie było, ale cóż.

Obydwie ww. książki gorąco polecam. Natomiast:

Omijajcie szerokim łukiem:

Trylogię 50 twarzy Greya. 

Pierwszy tom czytało się jak zwykłe romansidło. Miało zalety i wady (te drugie to sam Grey). Ale drugi i trzeci tom przeczytałam tylko z czystej przyzwoitości. Ponieważ nigdy nie wypowiadam się na tematy, których nie znam. I tu, również z czystym sumieniem, informuję:

MAAAAAASAAAAAAAAAAKRAAAAAAAAAAA.

Jedyna zaleta: czyta się bardzo szybko ze względu na prosty styl.

Tak więc życzę wam przyjemnych chwil z książkami i czytnikami w ręku. Zainteresowani ebookami, zapraszam na maila.

  • Ania

    Czytałam Greya, całą trylogię. Podobało mi się to romansidło, ale filmu nie zdzierżyłam. Zainteresowała mnie biografia Tysona. Muszę o tym pomyśleć :)

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      W razie zainteresowania daj znać na maila, to ci podeślę.

  • http://www.rosaline.com.pl/ Rosaline

    Nie czytałam Greya, chyba bym nie zniosła. Kiedyś obejrzę sobie film, tak z ciekawości. :D

  • 23madziaa .

    Ja w tym roku zaczęłam czytać więcej.. niż zazwyczaj. Niektóre książki są tak nudne, puste, że szkoda na nie czasu. Inne z kolei wciągają od samego początku. Przeczytałam dwie części Greya – szybko się czyta. Po obejrzeniu filmu, stwierdziłam, że książka jest całkiem dobra. To wyobraź sobie ten film :P
    (mała-myśl)

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Co was podkusiło na marnowanie pewnie z 1,5 godziny z życia na film, po przeczytaniu książki ?. Pewnie zwykła ciekawość jak i przy książce: „no to zobaczymy co to jest i oceńmy sami”. Mam nadzieję, że chociaż popcorn był dobry :D
      O ile takie filmy łatwo jest mi wyeliminować oceniając je po zwiastunach, to książki po okładce nie udaje się tak dokładnie…
      Takie gnioty a ile dyskusji w około nich. O „Mistrzu i Małgorzacie” pewnie byśmy tyle się nie rozpisali :))

  • http://przemyslawkosior.pl Przemek Kosior

    Czytałem Greya i film był jeszcze gorszy. :)

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Film? O matko… czytałam druzgocące recenzje. Nie dziwie się.
      Podejrzewam, że nie zrobiłeś tego dla siebie. Czego się nie robi dla kobiet ;)

      • http://www.fathersday.pl/ Konrad Obszyński

        Sięganie po Greya po tym wszystkich opiniach, które słyszałem, było by zbędną brawurą ;)

  • Eselka zdanie-mlodej.blogujaca

    Czytam odkąd nauczyłam się czytać. Czytam bardzo dużo, ale podobnie tak jak Ty nie stawiam na ilość tylko na jakość, cieszę się, że mama zaraziła mnie pasją do książek, a książkę Mike Tysona z chęcią bym przeczytała. Może Pani podesłać na e-maila?

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Nie pisz mi Pani. Wiem ze mam 30 lat ale bez przesady ;))). Pisz na TY. Wyśle ci książkę z rana ok? :)
      Ja tak samo staram się zarażać synka. Czytałam mu od pierwszych dni jego narodzin i dzis potrafi przynieść mi tonę książek z prośbą o poczytanie… :))). Przed snem to rytuał. I niech mu tak zostanie.

      • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

        Książka wysłana.

  • http://mamdopowiedzenia.com/ Dorota W

    Haha Tak mnie wszyscy zniechęcają do tych 50 twarzy Greya, że chyba w końcu ją przeczytam:)), a tak na poważnie uwielbiam książki i chętnie skorzystam z twoich propozycji:)

  • http://www.mamawdomu.pl Mama w domu

    Nie wierzę, że dałaś radę przebrnąć przez 3 tomy! Ja się poddałam po 1! Musisz mieć silną wolę :)
    Nie mogę się przekonać do e-booków, zdecydowanie wolę przekręcać kartki. A określenie bestkalafior rozwaliło mnie, zacznę używać :)

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      Tak sobie kiedyś założyłam, że czytam od początku do końca. Z 2 razy się zdarzyło w moim życiu, że nie dokończyłam książki. Nie wiem czemu nadal się tego trzymam. Przecież czasem to masochizm.
      Dla mnie ebooki są wygodne. Aktualnie nie drogo można kupić świetne czytniki, a jak wiadomo, nie zajmują one wiele miejsca. I na np. podróż pociągiem, busem czy samolotem wrzucamy tyle książek ile chcemy. Nie przejmujemy się nadbagażem :)

  • Anna Sakowicz

    Ta ostatnia dla mnie to też masakra, przebrnęłam przez 60 stron, a święty Barnaba chyba dręczył mnie długo. :) ;)

    • http://www.maciejko.eu/ Sylwia P.

      haha. Ja po drugim tomie aż prawie zaklełam: „Nosz kuźwa jeszcze trzeci. Dam radę”. Muszę zweryfikować moje zasady :))

      • Anna Sakowicz

        Ja nie dałam rady. :)