110767_kolorowe_kola_abstrakcja

Mam już dwadzieścia miesięcy

456 wizyt
4 lutego 2014

Każdy nowy  dzień to dla mnie nie jest byle co. Nie patrzę na świat tak jak większość dorosłych – by wrócisz już do domu i odpocząć. Owszem, może i „wrócić do domu”,  ale na pewno nie po to by odpocząć. Jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, do poznania. Ciekawe czy mi to kiedyś przejdzie…

20 miesięcy to już jest COŚ. I ciągle chcę poszerzać swój świat. Trochę sobie eksperymentuję. I nie łatwo jest mnie okiełznać. Mama doczytała się, że na moje pierwsze próby łobuzowania i niegrzecznego zachowania musi od razy reagować (no tego jej nie trzeba było mówić ) ale na spokojnie. Aby nie przesadzić z reakcją. Należy tłumaczyć.

I w takich sytuacjach poznawania swoich praw ale przede wszystkim sprawdzania granicy na ile mogę sobie pozwolić – dowiedziałem się np. po kim mam wielkie oczy. Oczywiście, że po mamie.
Widziałem to wyraźnie gdy próbowała zachować zimą krew, gdy zobaczyła jak „głupieję” i lecę, wspinam się do na szafkę w kuchni próbując dostać się m.in. do wielu niebezpiecznych „akcesoriów kuchennych”.

Już mnie trochę zna, i wie że jeden szybki ruch i ja odwdzięczę się takim samym. Więc po woli skracała nieduży między nami dystans, kuchennej podłogi. Wyciągając ręce by mnie zabrać. Zaskoczyła mnie w końcu, była szybsza niż ja. Ale czym się martwiła. Przecież chciałem się tylko pobawić…

Muszę się pochwalić, że oprócz zabawy jestem też całkiem samodzielny. I porządnicki. Sprzątam po sobie. Umiem się rozebrać i czasem „trochę ubrać”. A po schodach to już od dawien dawna sam wchodzę i schodzę.

A od dziś już bardzo ładnie wymawiam słowo: KOŁO.

Musiałem tym moim rodzicom dzisiaj czymś zaimponować. W końcu to dwudziesty miesiąc…

 

Koło- koło- kręci się wesoło…

  • Tata Szymona

    Oj tak, czas pędzi jak szalony… A my to nawet tego nie zauważamy…