candies_jar-wallpaper-1920x1080

Słodycze a dziecko

469 wizyt
30 listopada 2013

W pierwszych słowach mego listu… obiecuję poprawę.

W 48 tygodniu tego roku (!)  trafiliśmy z mamą na bardzo ciekawą publikację. Przypomniała ona nam o założeniach tego bloga. Które są dwa. Jeden dotyczy taty, a drugi…

ale o tym niebawem. Tak więc poprawa ma dotyczyć częstotliwości wpisów.  W końcu bez nich, ten ani żaden inny blog żyć nie będzie. Tak więc więcej grzechów nie pamiętam, proszę o pokutę i rozgrzeszenie .

A dziś, mając na uwadze weekendowe mniejsze i większe szaleństwa – ominę je dalekim łukiem i skupię się na drobnych przyjemnościach. Typu słodkości. MMM. Każdy jakieś lubi. Nawet dziecko. Ale to jak bardzo je lubi, zależy nie tylko od genów,ale również od przyzwyczajeń.

Lubię je i ja. Ale co rozumiem pod pojęciem „słodkość” ? Na pewno nie to, co „babcie” na ulicy, które próbują mi czasem coś wcisnąć.  Ja lubię tylko i wyłącznie biszkopcika i deserek waniliowy. Wzięło się to trochę z tego, że biedna mama, przez kilka miesięcy żeby zjeść czekoladę, wafelki, chipsy itd. czekała za każdym razem aż zasnę. Jakbym nie wiedział… pachniało od niej przecież jak nie wiem co. Po kilogramie rurek nadziewanych. No ale fakt, przez dłuugie miesiące karmienia piersią nie zjadła nawet kanki czekolady. Szacun. Pewnie będzie mi to wypominać kiedyś. A może nie, bo jak będę starszy to nie będzie się musiała ze mną dzielić tymi czekoladkami, a już nie będzie musiała ich jeść po nocach. Bo najzwyczajniej na świecie – nie lubię ich. Ostatnio gdy wcinała delicje, mocno się upominałem. Z bólem w oczach dała mi kawałek. Ach jaka była jej radość gdy wyplułem czekoladę i galaretkę i zjadłem sam biszkopcik.

To pewnie mam po tacie, ale niech myśli że mnie uchroni. Póki co.

SMACZNEGO!

  • Tata Szymona

    Oj, ja też słodycze lubię. I to bardzo nawet. Ale też przyznam, że się oduczam i pracuję nad tym, by tychże słodyczy nie jeść. I mam nadzieję, że w diecie wytrwam ;) .

  • mama Maciusia

    haha. to pewnie z tym będzie tak samo

  • socjoblozka

    I bardzo dobrze, że nie lubisz czekolady i oby trwało to jak najdłużej :) Szacun dla mamy.
    Mój pierwszy syn był początkowo wychowywany bez słodyczy aż kiedyś na urodzinach u znajomych dzieci poczęstowały do czekoladką. Przybiegło do mnie z takim wielkim wyrzutem w oczach, że takie pyszności są na świecie a ja mu nigdy nie dałam. Od tego czasu trzeba go odganiać od słodkości :(